Fioletowo i zielono mi!
by Ania
Pewne rzeczy kiedyś miały swój początek, teraz natomiast wielkimi krokami zbliżyły się ku szczęśliwemu końcu. Korzystam więc z odrobiny wolnego czasu, jaki został mi dany na te dni i nadrabiam ponad półtoraroczne zaległości w obrabianiu fotek. Na początek zatem trochę fioletu i zieleni!
To nie tak, że w tym roku nie podziwiałam piękna krokusów w Chochołowskiej. W ostatnich dniach marca, udało się nam dosłownie „skoczyć” w Tatry na kilka godzin, by przewietrzyć zmącone obowiązkami umysły i znaleźć wdzięczne modelki rozkosznie wylegujące się na trawie.
Rozkoszne panienki nawet teraz, w pełni lata wydają mi się wyjątkowe przez nasycone fioletem płatki i żółte wnętrza. Niektóre wdzięczyły się w pięknych pozach, inne smutnie leżały wgniecione w ziemię butami niewdzięcznych i nieostrożnych turystów, kolejne dopiero co rozchylały swoje kielichy, by dokładniej przyjrzeć się światu, a te bardziej nieśmiałe tuliły się do trawek i do siebie.
A pozostałe 20 km przeznaczone na dojście do Polany Chochołowskiej i powrót na parking poświęciłam na zaplanowanie procesu pisania mojej pracy magisterskiej, który zakończył się udaną obroną 24 czerwca.
Najbardziej jednak zdziwił mnie ogrom ludzi, którzy w ten słoneczny weekend postanowili wytoczyć się na szlak i zanurzyć się w krokusowym szaleństwie. Nigdy, ale to przenigdy nie widziałam tylu tysięcy ludzi w dolinie! I 30-sto minutowej kolejki do wejścia do Chochołowskiej!